Nie jestem zagorzałą fanką czekolady. Zazwyczaj przechodzę obok niej bardzo obojętnie. Wszyscy już wiedzą chyba, że od czekolady krówki wolę :)
Czasami miewam jednak napady czekoladoholizmu. Napady nie do ogarnięcia. Wtedy muszę i już!
Najczęściej jem czekoladę gorzką, lubię też takie z dżemowym rodzajem nadzienia, bardzo lubię chyba wszystkie rodzaje czekolady Lindt.
Bywa, że zagryzam śledzie czekoladą… bywa, że natychmiast po kawałku czekolady korniszona muszę… bywa tak, bywa :)
Dziś od samego rana marzył mi się kubek gęstej ciepłej czekolady… Taki jak w pijalni Wedla, albo i lepszy…
Ledwo po powrocie do domu zrzuciłam buty i kurtkę, zachciankę spełniłam :)
Rozpuściłam i mocno podgrzałam połowę czekolady mlecznej i ciut mniej niż połowę czekolady gorzkiej w śmietance 30 % (ilość trudna do określenia, kontrolowałam na bieżąco smakując), dodałam szczyptę chili i gotowe! Moje siódme niebo smakuje dziś czekoladą, cudowną aksamitną gęstą czekoladą! Jeszcze chcę…
Nietrudno się domyślić jaki film zaraz sobie włączę, prawda? :)
Jeden z moich ulubionych.
Czekoladowych snów!
Pozdrawiam.



Ja dzisiaj miałam napad babeczkoholizmu, zaspokojony śmietankową babeczką z cukierni. ~^^~
OdpowiedzUsuń na zawszeNigdy nie pomyślałam, żeby zrobić sobie pitną czekoladę w opisany przez Ciebie sposób, genialne! Te rozpuszczalne sklepowe są kiepskie, rzadkie, w niczym nie przypominają Wedlowskiej. Ja też uwielbiam każdą czekoladę Lindta. ^^
Wyjątkowo poczytałam sobie o tych słodkościach.I mi żal, że nie wolno...A ponieważ jakieś przypadkowe schowane czekolady jednak znikały (ja), teraz już nie ma zapasu...No i żal...:(((((
OdpowiedzUsuń na zawszeHmmm, moje dzieci mają takie dni... codziennie :)))
OdpowiedzUsuń na zawszemniam, uwieeelbiam!
OdpowiedzUsuń na zawszeze sklepowych do rozpuszczania jest jedna dobra - Lindta oczywiście. bywa w Almie, ale rzadko. ja rozpuszczam ją w mleku, robi się gęsta, aksamitna, i smakuje jak czekolada, a nie jak wyrób czekoladopodobny:)
O tak, tylko ta jedna kupna czekolada, nadaje się w ogóle do wypicia :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA "Czekoladę" uwielbiam i chyba znam na pamięć ;o) i książkę i film. Szkoda, że nie powstała ekranizacja drugiej części... ale może dobrze? Teraz ten film jest skończoną całością :o)
Aniu, do Twojego przepisu dodałabym na końcu: "pić z naczynia, z którego łatwo będzie wybrać palcem resztki, żeby nic się z czekoladowej pyszności nie zmarnowało"... ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeZapas czekolady zgromadziłam i mam zamiar opić się jak bąk. A póki co popijam pierwszą w życiu wyprodukowaną przez siebie frappe. Chyba się uzależnię...
OdpowiedzUsuń na zawszeUwielbiam taką czekoladę:-)
OdpowiedzUsuń na zawsze