Dziś na moim blogu będzie coś, co na pewno znacie. Sama znam od dawna, ale jakoś na długo zapomniałam, że znam.
Kilka dni temu wpadłam w obsesję na punkcie zadbania o siebie. Silna presja, że muszę COŚ ze swoim wyglądem szybko zrobić przypomniała mi o najlepszym domowym specyfiku do ciała. Efekty natychmiastowe. A samopoczucie po tym jakie fajne…
Podobno dobrze działa na cellulit. Nie wiem nic na ten temat, wiem natomiast, że ciało staje się od razu jedwabiste i pasuje mi to szalenie.
Róbcie peeling kawowy! Róbcie! Jest rewelacyjny!
Peeling z kawy.
4 łyżeczki kawy
2 łyżki oliwy
1 łyżka cukru
1 /2 łyżeczki cynamonu
Zaparzyć kawę, odcedzić, wystudzić. Ja używam fusów z ekspresu (po parzeniu 2 filiżanek kawy), jakoś nie podoba mi się wizja marnowania naparu.
Wymieszać fusy z oliwą, cukrem i cynamonem. Nakładać na ciało, mocno masować przez co najmniej 10 minut. Spłukać.
Powtarzać dwa razy w tygodniu.
Po takim zabiegu skóra jest cudownie gładka aż chce się głaskać i głaskać i głaskać… ![]()
Uwielbiam ten peeling.
Tak jak i kawę.


dziękuję za przypomnienie. kiedyś też zrobiłam i zapomniałam. a teraz znów chętnie wrócę do tego :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeTak ,tak tylko trzeba odżałować kawę i zrobić napar (a nie używać kawy z ekspresu ). Z ekspresu mamy "niedobór " cennych składników a przecież nasza uroda jest najjważniejsza.Pozdrawiam cieplutko Panią gładziutką - ela
OdpowiedzUsuń na zawszeUwielbiam taki peeling.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam
kiedyś bardziej, częściej używałam naturalnych składników, taki piling też robiłam, a teraz? ciągle brak czasu, szast prast coś tam z buteleczki...
OdpowiedzUsuń na zawszeDzięki za przypomnienie, pozdrawiam
No proszę , a ja marnowałam takie ilości fusów .... Wróżenie mi się znudziło , od dziś będę masować , masować a później głaskać, głaskać .... ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam.
o patrz! kolejny plus na konto kawy :o) z pewnością wykorzystam, dziękuję!
OdpowiedzUsuń na zawszeno proszę a ja nie słyszałam, zaraz biegnę zaparzyć kawę ;) :)
OdpowiedzUsuń na zawszenasz ulubiony studencki peeling...dziś już na pewno sobie go nie daruję
OdpowiedzUsuń na zawszepierwsze słyszę! ale fajna rzecz :) i fusy ekspresowe wykorzystam :D
OdpowiedzUsuń na zawsześliczne serducho z kawy zrobiłaś!
Normalnie jakbyś czytała w moich myślach.... :) Tak strasznie mi się chciało zrobić sobie jakiś fajny peeling. No i mam, przepisik jak ta lala.
OdpowiedzUsuń na zawszeDzięki
A ja taki peeling uwielbiam i stosuję go regularnie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń na zawszeNIe znalam, wczoraj wyprobowalam i jest Swietny! wchodzi na stale do zakresow pieknościowych :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJaki fajny przepis musze spróbować. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeZaczynam od zaraz!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeO, znam, znam ten przepis! I potwierdzam, że jest rewelacyjny :) Co prawda po każdym takim peelingu cała kabina jest do gruntownego mycia, ale co tam - czego się nie robi, żeby być piękną ;) No i jak pięknie pachnie...
OdpowiedzUsuń na zawszeO tak, znam, znam i używam, a nawet przechowuję nadmiar w szczelnie zamykanym słoiczku. Skóra nieziemsko pachnie przez długi czas po tym pecyfiku. Ja zamiast oliwy dodaję oliwkę do masażu Ziaji- ma lekko pomarańczowy zapach, czasem też odrobinę balsamu do ciała.
OdpowiedzUsuń na zawszeTak, to jest cudne - dzięki:-)
OdpowiedzUsuń na zawszewypróbowałam. Rewelacja polecam
OdpowiedzUsuń na zawsze