wypadłam z blogowego życia
powroty są trudne, nie wychodzi mi pisanie choć co jakiś czas próbuję
no nie wychodzi i już
tym bardziej, że…
- nie dziergam
nie mam pomysłów, czasu, ochoty, sama nie wiem czego jeszcze
no nie chce mi się i już - wpadłam w inny trans, a może to już obsesja… otóż
(nic nowego)
odchudzam się intensywnie
dieta, masaże, ćwiczenia, peelingi, cuda niewidy itp.
ale wreszcie widzę efekty
i zaczynam być zadowolona
choć do pełni szczęścia mi daleko…. - nadal rozpieszczam Kota
miziam się z nim ile tylko się da
a Kot łazi za mną krok w krok
gdzie ja tam on, a jak mnie nie widzi to miauczy okropnie, aż się boję myśleć co wyrabia jak wychodzę z domu
ale to miłe - choć jedna istota nie może beze mnie żyć
mówiłam już, że kocham mojego Kota? :)
dzieci zasugerowały mi niedawno iż pora zmienić status z “nadgorliwa mamuśka” na “starsza pani z kotem”
tak też chyba uczynię :) - ogólnie rzecz ujmując leniuchuję
szczególnie w ostatnim tygodniu
ale to się wkrótce zmieni :)
a na koniec mam oczywiście coś pysznego!
całe przedpołudnie zachwalałam dziś kuzynce moją dietę
jaka to ona skuteczna, zdrowa, fajna i w ogóle
namawiałam ją i namawiałam
a po południu…
nie ma to jak przykładem poświecić….
upiekłam ciasto
nie mające z dietą nic wspólnego
ale za to jakie dobre! :)
poczęstuj się, proszę
(niech mniej dla mnie pozostanie…)
:)
przepis wzięłam od Liski
cudownie pyszny przepis
jak zwykle :)
buziaki ślę
przyjemnego sobotniego wieczoru
pozdrawiam
:*


Fajnie że jesteś,a tak szczerze to ja nie wiem z czego Ty się odchudzasz.Ciacho super,mniam.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszesmakowicie wygląda!
OdpowiedzUsuń na zawszeach marzy mi się czas lenienia...! ;)
Pysznie wyglada ciasto, a ja też na diecie:( Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeDzięki za przepis na pyszne ciacho :))
OdpowiedzUsuń na zawszeJa też jestem w fazie odchudzania, bo wesele przede mną, ale kiepsko, oj kiepsko mi to idzie ;P
A ja nie jestem na diecie, ale za to robienie smaka na taką tartę to powinnaś się wstydzić. Gdzie ja teraz w niedzielę śliwki znajdę?
OdpowiedzUsuń na zawszeA tak poważnie. Nie samym blogowaniem i robótkami człowiek żyje. A poza tym, skoro postanowiłaś zmienić rozmiar, to po co teraz coś tam dłubać na drutach? Osiągniesz zamierzony cel i na pewno będziesz to chciała uczcić nowym dzianym dziełem :-)
pozdrawiam
wrąbałabym tego ciacha całą furę - mam w nosie to, że kiedyś lepiej wyglądałam ;)
OdpowiedzUsuń na zawszemyślałam ostatnio o Tobie, że kiedyś co chwilkę coś pisałaś, a teraz tak długo cicho... Fajnie, że się odezwałaś, bywaj częściej!
Dobrze, że jesteś, Aniu. :) Brak natchnienia zdarza się każdemu.
OdpowiedzUsuń na zawszeWłaśnie dziś wybieram się na śliwki.:)
Właśnie brakowało mi Pani Aniu tytaj wpisów i powiem Pani,że agrestówka znów zrobiona i się klaruje.Jak ten czas leci niedawno brałam przepis i teraz znowu agrestu pora naszła.
OdpowiedzUsuń na zawszeZ kotkiem milutko jest i już.
Pozdrawiamy z moją "agrestową" koleżanką.hej
Aha ,dodam jeszcze,że my z koleżanką się nie odchudzamy,bo mój dziadek mawiał "lepiej wydać na piekarza niż na lekarza".Naprawdę to jest prawda.
OdpowiedzUsuń na zawszePani jest i tak szczupła,szkoda zdrowia.hej
Dlaczego zawsze, jak do Ciebie wpadam, tu są zdjęcia czegoś pysznego?... ych, a miałam się odchudzać.
OdpowiedzUsuń na zawszeTrudno, i tak juz postanowiłam, że przyznaję Ci wyróżnienie, więc możesz wpaść z rewizytą po odbiór :)
Zostałaś nagrodzona wyróżnieniem "one lovely blog award", zapraszam po odbiór wyróżnienia na mój blog: http://anizycie.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuń na zawszeNo a ja się roztyłam, he he. Jem jak szalona i zapuszczam bęben - przyjdzie jesień, to samo spadnie.
OdpowiedzUsuń na zawszeRobótkowo też mi się nie chce.
Pozdrawiam:)