sobota, 23 lipca 2011

żyję, jakby ktoś się pytał… :)

wypadłam z blogowego życia
powroty są trudne, nie wychodzi mi pisanie choć co jakiś czas próbuję
no nie wychodzi i już
tym bardziej, że…

  • nie dziergam
    nie mam pomysłów, czasu, ochoty, sama nie wiem czego jeszcze
    no nie chce mi się i już
  • wpadłam w inny trans, a może to już obsesja… otóż
    (nic nowego) 
    odchudzam się intensywnie
    dieta, masaże, ćwiczenia, peelingi, cuda niewidy itp.
    ale wreszcie widzę efekty
    i zaczynam być zadowolona
    choć do pełni szczęścia mi daleko….
  • nadal rozpieszczam Kota
    miziam się z nim ile tylko się da
    a Kot łazi za mną krok w krok
    gdzie ja tam on, a jak mnie nie widzi to miauczy okropnie, aż się boję myśleć co wyrabia jak wychodzę z domu
    ale to miłe  - choć jedna istota nie może beze mnie żyć
    mówiłam już, że kocham mojego Kota? :)
    dzieci zasugerowały mi niedawno iż pora zmienić status z “nadgorliwa mamuśka” na “starsza pani z kotem”
    tak też chyba uczynię  :)
  • ogólnie rzecz ujmując leniuchuję
    szczególnie w ostatnim tygodniu
    ale to się wkrótce zmieni :)


a na koniec  mam oczywiście coś pysznego!

całe przedpołudnie zachwalałam dziś kuzynce moją dietę
jaka to ona skuteczna, zdrowa, fajna i w ogóle
namawiałam ją i namawiałam
a po południu…

nie ma to jak przykładem poświecić….

upiekłam ciasto
nie mające z dietą nic wspólnego

ale za to jakie dobre! :)

poczęstuj się, proszę
(niech mniej dla mnie pozostanie…)
:)

plum

plum1

przepis wzięłam od Liski
cudownie pyszny przepis
jak zwykle :)

buziaki ślę
przyjemnego sobotniego wieczoru
pozdrawiam
:*

12 komentarze:

  1. Fajnie że jesteś,a tak szczerze to ja nie wiem z czego Ty się odchudzasz.Ciacho super,mniam.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. smakowicie wygląda!
    ach marzy mi się czas lenienia...! ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Pysznie wyglada ciasto, a ja też na diecie:( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dzięki za przepis na pyszne ciacho :))
    Ja też jestem w fazie odchudzania, bo wesele przede mną, ale kiepsko, oj kiepsko mi to idzie ;P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. A ja nie jestem na diecie, ale za to robienie smaka na taką tartę to powinnaś się wstydzić. Gdzie ja teraz w niedzielę śliwki znajdę?
    A tak poważnie. Nie samym blogowaniem i robótkami człowiek żyje. A poza tym, skoro postanowiłaś zmienić rozmiar, to po co teraz coś tam dłubać na drutach? Osiągniesz zamierzony cel i na pewno będziesz to chciała uczcić nowym dzianym dziełem :-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. wrąbałabym tego ciacha całą furę - mam w nosie to, że kiedyś lepiej wyglądałam ;)
    myślałam ostatnio o Tobie, że kiedyś co chwilkę coś pisałaś, a teraz tak długo cicho... Fajnie, że się odezwałaś, bywaj częściej!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Dobrze, że jesteś, Aniu. :) Brak natchnienia zdarza się każdemu.
    Właśnie dziś wybieram się na śliwki.:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Właśnie brakowało mi Pani Aniu tytaj wpisów i powiem Pani,że agrestówka znów zrobiona i się klaruje.Jak ten czas leci niedawno brałam przepis i teraz znowu agrestu pora naszła.
    Z kotkiem milutko jest i już.
    Pozdrawiamy z moją "agrestową" koleżanką.hej

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Aha ,dodam jeszcze,że my z koleżanką się nie odchudzamy,bo mój dziadek mawiał "lepiej wydać na piekarza niż na lekarza".Naprawdę to jest prawda.
    Pani jest i tak szczupła,szkoda zdrowia.hej

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Dlaczego zawsze, jak do Ciebie wpadam, tu są zdjęcia czegoś pysznego?... ych, a miałam się odchudzać.
    Trudno, i tak juz postanowiłam, że przyznaję Ci wyróżnienie, więc możesz wpaść z rewizytą po odbiór :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Zostałaś nagrodzona wyróżnieniem "one lovely blog award", zapraszam po odbiór wyróżnienia na mój blog: http://anizycie.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. No a ja się roztyłam, he he. Jem jak szalona i zapuszczam bęben - przyjdzie jesień, to samo spadnie.
    Robótkowo też mi się nie chce.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze